Instagram – czym jest i jaka jest jego rola dla biznesu?

Pomysł wydaje się być prosty – umożliwienie użytkownikom wrzucania zdjęć bezpośrednio z telefonu do sieci, wcześniej pozwalając na obróbkę za pomocą kilku ładnych filtrów. Instagram, bo to o nim mowa, trudno jest dziś zignorować, niezależnie od tego, czy używamy go do celów prywatnych, czy marketingowych. Co zatem stoi za jego sukcesem?

Ja jako towar

Opinia publiczna już od dawna sprzeciwia się wykorzystywaniu seksualności przez reklamę, której największe absurdy śledzone są przez tematyczne blogi na całym świecie. O ile z praktyką reklamowania myjni samochodowej kobiecym biustem można jeszcze walczyć (choćby uzasadniając niestosowność i szkodliwość epatowania seksualnością w przestrzeni publicznej), to co zrobić w sytuacji, kiedy towarem staje się osoba prywatna Gdy wszyscy już wiedzą, że na śniadanie jadasz sałatkę owocową, i że ostatnio w twojej szafie pojawiły się nowe buty – idziesz zatem o krok dalej. Zabierasz telefon na siłownię, do solarium, do szkoły, pracy, do urzędu, nawet do łazienki. To tylko ja, dzień jak co dzień, właśnie wychodzę z domu i tylko godzinę stałam przed lustrem żeby zrobić tę fotkę. Na Instagramie nie ma miejsca na zdjęcia nieprzemyślane. Pod takimi nikt nie klika serduszek.

Słowo roku – selfie

Nie da się zaprzeczyć, że nasz wizerunek jest ważny. I wcale nie chodzi tutaj o narcyzm, ale o prezentowanie się adekwatnie do sytuacji i pokazanie jakimi osobami jesteśmy. Problem polega na tym, że nasze starania oceniają inni ludzie.

W psychologii funkcjonuje termin „looking glass self”, który mówi o tym, że człowiek jest wypadkową tego, jak postrzegają go inni. Ponad sto lat temu, kiedy pierwszy raz go użyto, grupa osób, która mogła ustosunkować się do naszego wizerunku nie była duża. Dzisiaj możemy dobrowolnie wystawić się na ocenę tysięcy ludzi. Kiedyś ciężko było udawać kogoś, kim się nie jest. Teraz wystarczy ustawić odpowiednie zdjęcie profilowe i możemy uchodzić za kogo chcemy. I nie powinno być to krytykowane – w końcu inaczej zachowujemy się przy partnerze, inaczej na słynnych imieninach u cioci, a jeszcze inaczej w pracy. Internet to po prostu kolejna sfera, do której się dopasowujemy. Oczywiście, pozwala na cały proces zarządzania swoim wizerunkiem w przemyślany sposób, ale – jak wynika z badań – komentarze i „lajki” mają ogromny wpływ na to, jak postrzegamy własną atrakcyjność. Dochodzi do tego jeszcze inny aspekt – porównywanie się z innymi. Nie wystarczy nam wiedzieć, że wrzuciliśmy ładną fotkę i zbierać pochwały. W naturze człowieka leży sprawdzenie, czy koleżanka przypadkiem nie zebrała więcej komplementów.

Jeden z grzechów głównych – zazdrość

Psychologowie doszli do wniosku, że mamy do czynienia z zupełnie nowym zjawiskiem. Nazwali je „internetową zazdrością”, czy też „instagramową zazdrością”. Najwyraźniej liczący ponad 150 milionów użytkowników serwis wprowadził zazdrość na zupełnie nowy poziom. Teraz każdy może być autorem zdjęcia niczym z lifestyle’owego magazynu. Kiedyś mogliśmy zazdrośnie spoglądać na nowy samochód sąsiada albo czuć to charakterystyczne ukłucie, kiedy oglądaliśmy w telewizji reportaże o osobach, które zwiedzają świat czy wydają niebagatelne sumy pieniędzy na ubrania. Teraz wystarczy że włączymy Instagrama i zazdrościmy już nie bezimiennej osobie z programu telewizyjnego tylko przyjaciółce, kumplowi z siłowni, wrednym znajomym z pracy. Bo ona właśnie kupiła sobie nową sukienkę, on znalazł dzisiaj czas na sport, podczas gdy Ty leżałeś na kanapie i zastanawiałeś się dlaczego nikt z firmy nie zaprosił się na weekendowy wyjazd za miasto.

Badania przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych wyraźnie wskazują na to, że wyznacznikami sukcesu są pieniądze i rozpoznawalność. Być może w Polsce nie jest to wszechobecny trend i wciąż cenimy sobie bardziej tradycyjne wartości, ale o jednej rzeczy nie można zapominać. Instagram, ale także blogi, vlogi, popularne portale z recenzjami, są dowodem na to, że tradycyjna reklama traci na znaczeniu. Potencjalni klienci podglądają siebie nawzajem. Wolą usłyszeć dobre słowo na temat jakiegoś produktu od koleżanki, czy ulubionej blogerki. Być może ujrzenie go na instagramowej fotce znajomego będzie momentem, w którym podejmiemy decyzję o zakupie. To wszystko w połączeniu z faktem, że współcześni konsumenci są bliżej amerykańskiego snu niż kiedykolwiek wcześniej, powoduje, że trzeba ich przekonywać w zupełnie inny sposób niż dotychczas. Nie interesuje ich, który celebryta wystąpi w telewizyjnym spocie nowego szamponu. Chcą wiedzieć, która przyjaciółka go używa, która blogerka go poleca i ile ma gwiazdek na znanych portalach. To przeniesienie ciężaru z lifestyle’u znanych i bogatych na lifestyle osób, które znamy i które są blisko nas sprawia, że poszczególne produkty wydają się być bardziej osiągalne.

Jak widać, także w tym przypadku psychologia i marketing są ze sobą ściśle powiązane. Chociaż social media niewątpliwie dostarczyły psychologom zupełnie nowych problemów do nazwania i rozwiązania (z czego tutaj został wskazany zaledwie czubek góry lodowej), jest też ogromną szansą na poznanie motywów ludzkiego zachowania, co z kolei z powodzeniem przenoszone jest na grunt branży reklamowej. Instagram pokazuje, że należałoby zostawić za sobą kilka przestarzałych poglądów na temat promowania produktów i skupić się na inwestowaniu w potęgę sieci kontaktów międzyludzkich.

Karolina Wrześniewska

fot. źródło: Instagram

Media&Work Agencja Komunikacji Medialnej

mediaworkLOGO

 

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Śmiało, napisz coś!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.