Artysta i jego marka

Dlaczego niektórzy twórcy odnoszą większe sukcesy niż inni? Czy artysta znany jest bardziej utalentowany? Odpowiedzią jest dobra marka. Dla odbiorcy jesteśmy skojarzeniem, odczuciem i wartością. 

W obecnych czasach, nawet tak efemeryczna dziedzina jak sztuka, jest zależna od marketingu i promocji, a silna marka stanowi fundament sukcesu. Jest symbolem, który automatycznie wyzwala skojarzenia w konsumencie. Pozycja na rynku zależy przede wszystkim od godnej zaufania marki, która jest narzędziem komunikacyjnym. Artyści, którzy jej nie posiadają, mogą być znani tylko przez innych twórców czy specjalistów w swoim kręgu. Taki stan rzeczy utrudnia rozwój kariery. Marketing rządzi światem sztuki, jednak artysta powinien zajmować się przede wszystkim tworzeniem i powierzyć specjalistom sprawy związane z promocją. Autentyczność, oryginalność i profesjonalizm, są kluczowe, jeśli chodzi o budowanie wizerunku. 

Podobnie jak twórczość, marka wypływa z nas samych. Dlatego indywidualność jest tak ważna. Jeśli dobrze znamy siebie, każdy nasz wybór jest charakterystyczny i niepowtarzalny, bo jest odbiciem naszych przekonań. 

Jeśli pozostajemy autentyczni, możemy inspirować innych. Wtedy stajemy się kimś w rodzaju autorytetu. Czy sami często nie zastanawiamy się, co zrobiłby ukochany pisarz czy muzyk na naszym miejscu? Jakich używa produktów? Którą książkę polecał? Właśnie taką osobą chcemy się stać. Spójną, wiarygodną i wywołującą w odbiorcach pozytywne emocje. 

Nikt nie zainwestuje w artystę anonimowego. Mocna marka stabilizuje pozycję na rynku, ułatwia dokonanie wyboru krytykom, inwestorom i kolekcjonerom. Mechanizm działa tak samo jak w ekonomii. Marka ułatwia zakup, a dzieła sztuki są formą lokowania kapitału. Silna marka ma swoich odbiorców, jest rozpoznawalna oraz dochodowa. Obserwując rekordowe aukcje, widzimy jak luksusową dziedziną może być sztuka. Jednak nic nie dzieje się przypadkowo. Inwestorzy kierują się analizą danych, aby upewnić się, co do wartości przyszłego zakupu. (Polecamy obszerny wywiad na temat budowania marki)

Świat sztuki bywa hermetyczny, przez, co nie wszyscy artyści, którzy są w nim uznawani za sławy, przedostają się do mainstreamu. Barierą jest brak zrozumienia ze strony odbiorców i zbyt trudny język jakim posługują się współcześni twórcy w swoich dziełach. Mimo tego, wielu z nich zaistniało w świadomości społecznej. 

Według Modelu Bownessa, który był dyrektorem Tate Modern w Londynie, rozpoznawalność artysty zaczyna się od kręgu twórców, następnie przechodzi w świat kolekcjonerów, krytyków, a na samym końcu dociera do odbiorców.

Jeśli chodzi o Polskę, pojawia się także problem słabego dofinansowania ze strony państwa. Miasta, z których pochodzili sławni artyści, często nie doceniają wpływu sztuki na branding. Szczycą się lokalnymi twórcami, jednak bez przełożenia na większe projekty i inwestycje, przez co jednym z czynników mających wpływ na silną markę jest rozpoznawalność za granicą i dzieła na wysokim poziomie. 

Zatem jak budować markę artystyczną? 

Po pierwsze nie osiągniemy nic bez wartościowego produktu. To, co tworzymy powinno dążyć do coraz większej wirtuozerii. Im lepszy produkt, tym łatwiejsza promocja. Kolejnym kluczem jest inwestycja w swój biznes. Zarówno artyści jak i galerie, potrzebują budżetu jaki mogą poświęcić na reklamę, PR, prowadzenie social mediów i komunikację. Inwestycja w silną markę jest krokiem, bez którego zaistnienie w świecie sztuki jest mało prawdopodobne. Pieniądze powinny się zwrócić, jednak wymaga to znalezienia specjalistów, którzy wykonają odpowiednią pracę.

Analiza i miarowa praca są drogą do sukcesu, a dobra marka wymaga planowania. Jako początkujący artysta, możemy nie wiedzieć, jak zdefiniować odbiorcę i jego potrzeby. Tym samym trudno nam będzie opracować cele na przyszłość. 

Pandemia sprawia, że wszystkie działania przechodzą do wirtualnego świata. Jeśli chodzi o promocję, najlepiej działają social media, które są fundamentem dla marki. Facebook czy Instagram dają świetnie efekty zarówno dla twórców odnoszących sukcesy, jak i tych początkujących. Bardzo ważne jest pierwsze wrażenie. Szukając inspirujących artystów w Internecie, skupiamy się na ich oryginalności, profesjonalizmie i spójności przekazu. Jeśli dzielą się treściami, które poszerzają horyzonty, stają się częścią naszego życia. Codzienny wpis, który skłania do refleksji sprawia, że osoba jest nam bliska i poświęcamy jej czas.

Jak się promować? 

Czym jest marka artysty?

Po pierwsze zdefiniować to, jak chcemy być postrzegani. Następnie z pomocą agencji marketingowej ustalamy plan działania. Czasy pandemii zmuszają twórców do funkcjonowania w sieci, a social media są najbardziej skutecznym sposobem na wypromowanie sztuki w Internecie. 

Wielu artystów zaczynało od Instagrama, co pokazuje niesamowity zasięg tej platformy. Jednak nie wystarczy kilka zdjęć w miesiącu. Śledząc konta, które odniosły największy sukces, można zauważyć jak często pojawiają się na nich nowe treści. Niektórzy malarze w ten sposób rozpoczęli swoją przygodę z projektowaniem ubrań czy artykułów do wystroju wnętrz.

Social media umożliwiają także bezpośredni kontakt z artystami, z którymi chcielibyśmy współpracować. Dlatego tak ważna jest wymowa naszych postów, które powinny być ciekawe, zwięzłe i angażować odbiorcę do dialogu. 

Wspaniałym przykładem skutecznego marketingu jest Sevdaliza. Piosenkarka, producentka muzyczna właścicielka wytwórni płytowej i reżyserka. Zbudowała swoją markę od zera. Perfekcjonistka, która własną pracą zdobyła sukces. Wzbudza zaufanie bo jest szczera, mówi o słabościach, depresji, a mimo tego nie zatrzymuje się w procesie twórczym. Identyfikuje się z mniejszościami oraz artystami, którzy działają motywowani sztuką, a nie zyskiem. Jej wpisy są krótkie, ale poetyckie, często filozoficzne i nawiązujące do problemów społecznych. Działa niezależnie, a swój spójny wizerunek tłumaczy po prostu autentycznością.

Marketing doświadczeń 

Badania udowadniają, że marketing wkracza na nowy poziom. Konsumenci są wierni firmom, których doświadczają w wielostronny sposób. 

“Schmitt (1999) stwierdził, że doświadczenie marki ma charakter holistyczny i obejmuje pięć kategorii – sensu, odczuwania, myślenia, działania i odniesienia – które przedstawiają strategiczne moduły doświadczenia.”

Możemy zatem wywnioskować, że odbiorca potrzebuje odczuwać przynależność do grupy, która utożsamiaja się z takimi samymi wartościami jak on. Kiedy obcuje z naszym produktem, powinien być dumny i czuć, że się rozwija. Poza tym zaangażowanie intelektualne jest także istotne. Jeśli komunikaty skłaniają nas do myślenia czy dyskusji, jesteśmy bardziej lojalni wobec marki. Nie kupujemy, dlatego, że zobaczyliśmy reklamę. Ludzie chcą świadomie decydować o wyborach konsumenckich.

Do nowych strategii zalicza się także marketing szeptany. Chętniej kupimy produkt polecony nam przez znajomych. Dlatego tak ważne jest dbanie o poziom komunikatów. Grupa pozytywnie nastawionych odbiorców jest najlepszą reklamą. Marketing szeptany pozwala na intymniejsze relacje z konsumentem. Zjawisko jest dobrze widoczne przy sprzedaży biżuterii handmade, kosmetyków naturalnych czy printów artystycznych. Jeśli konsument został potraktowany z szacunkiem, a nasza marka nie jest jeszcze dobrze znana, to marketing szeptany może być najłatwiejszą drogą do sukcesu.

W stronę fantomowych doznań – sztuka w Internecie

Wyrażenie – zeitgeist występuje w filozofii i odnosi się do intelektualnego „ducha czasu”. Jeżeli duch upadającej epoki miałby mieć swoje imię, prawdopodobnie nazwałabym go: „Pośpieszną Powierzchownością”. Jedną z podstawowych cech społeczeństwa ponowoczesnego jest nasilenie indyferencji – nie chcemy już chcieć. Pomimo dobrodziejstw technologii, która daje nam nieograniczony dostęp do wiedzy, wcale tej wiedzy nie pożądamy. Pozwalamy natomiast, aby technologia zmieniała charakter stosunków społecznych i determinowała większość sfer naszego życia. Jeżeli wszechświat modernistyczny był uniwersum ukrytym za ekranem – z krajobrazem układów scalonych, przewodów i płynących impulsów elektrycznych, to świat postmodernistyczny stał się przestrzenią naiwnej ufności w ekran, która sprawia, że nieistotne jest to, co poza nim. 

Connected people. Internet – medium, czy grzeszne środowisko? 

Sieć komputerowa to model istnienia, którego pulsem jest informacja. Przekaz docierający do milionów indywiduów tworzących internetową wspólnotę. Internet przestał pełnić funkcję medium i stał się nie tyle środowiskiem komunikacyjnym, co sferą formułowania się całych społeczeństw i ich kultur. Poważny problem, który nastał wraz z rozwojem mediów społecznościowych przyniosła zmiana obyczajowa. Dematerializując prawdziwą obecność, przestaliśmy rozróżniać to, co prywatne od tego co publiczne, implementując „życie” w „medium”. To najprostsza droga do zaburzeń osobowości, narastania lęków oraz problemów z wyrażaniem emocji. W swej interakcji z cyberprzestrzenią, uwiedzeni jej efektownością, zgubiliśmy umiejętność wyciągania wniosków i dostrzegania różnic pomiędzy oryginałem a kopią, rzeczywistością a fikcją, prawdą a fałszem. Nowa kultura wymaga od nas ciągłego „bycia podłączonym”, taka systemowa „więź”, z czasem zmieniła się w komunikacyjny spazm, zaś pozostawanie w nieustannym kontakcie – w kompulsywne zbieractwo ludzkich awatarów, gdzie ważna jest ilość, a nie jakość interakcji [“Internet – a medium or a universe?” Zbigniew Bauer]. Co gorsza, sieć dopuściła do głosu tych, którzy nie mają wiele do powiedzenia. Niestety, w każdej formacji kulturowej to zwykle oni stanowią większość. Możemy zaobserwować, że Internetowa kultura przestała być środowiskiem tradycji i praktyk, a stała się doskonałym instrumentem rozszerzania narcyzmu i głupoty. Trudno się dziwić, że specyfiką Internetu jest faworyzowanie treści „instant” – szybkich, banalnych i nastawionych na efekt. Współczesny świat stopniowo wypierał elitarną sferę sztuki w otchłań „utowarowienia” . Szeroko rozpowszechniony system kulturowy, przekształcił ją w przemysł wspierany cyfrowo, w którym to trwał szalony wyścig o sukces kasowy (blockbuster). Tak mnożyły się wystawy niekoniecznie wnoszące coś istotnego w obszar kultury. Wydarzenia o wielkich budżetach, obliczonych na to, aby przyciągać uwagę jak największej liczby publiczności. Niestety była to uwaga pozorna i krótkotrwała. 

W stronę fantomowych doznań – sztuka w Internecie

Ułomnością naszego gatunku, jest tendencja do bezmyślnego zanieczyszczania środowiska, w którym żyjemy. Po degradacji natury przyszedł czas na degradację intelektualną. Produkcja internetowej informacji stała się niemal fizjologiczną czynnością, którą dokonują wszyscy i wszędzie. Obcowanie z tak potężną kumulacją danych spowodowało, że przestaliśmy je przyswajać i klasyfikować. Pojemność naszych „biologicznych systemów” została przekroczona. 

Lada moment nie będziemy w stanie zmierzyć się już z żadną, wartościową treścią, co dopiero mówić o pogłębionym odbiorze sztuki. 

W stronę fantomowych doznań – sztuka w Internecie

Kryzys materialności 

Jesteśmy organizmami biologicznymi i potrzebujemy do życia środowiska naturalnego, bez względu na to, jak bardzo rozwiniemy technologię. Nawet jeśli natura jest tylko pewnego rodzaju konceptem, to wynika on z holistycznej wizji. Całkowita utrata kontaktu z fizycznymi przejawami natury, może prowadzić człowieka wprost do wyobcowania. Tymczasem w wyniku pandemii, wraz z zamknięciem instytucji, prawie każdą ludzką aktywność przekierowano do sieci. Nasze życia prywatne i zawodowe, edukacja i kultura – zostały masowo wyeksmitowane z rzeczywistości naturalnej do świata wirtualnego. Wprowadzono zasady nazwane social distancing. Wkrótce zmieniono nazwę izolacji na dystansowanie fizyczne, nie społeczne – physical distancing. Ten słowny zabieg miał zasugerować, że dzięki możliwości ciągłego „bycia online”, tylko nasze ciała poddawane są kwarantannie. Ale czy kontakt przez Internet może być substytutem dotyku, zapachu, czy może naprawdę zastąpić bliskość lub doznania estetyczne? Czy obecność na ekranie kogoś lub czegoś za czym tęsknimy zaspokaja, czy wzbudza jeszcze większe pragnienie? Sądzę, że świadomość utraty materialności, jako pierwotnego źródła, niesie ze sobą nie tylko ból osamotnienia jednostki, ale również zagrożenie dla definicji całej kultury. 

W stronę fantomowych doznań – sztuka w Internecie

Dzieło sztuki – choć bywa rzeczą, nie jest rzeczą zwykłą. To byt składający się ze swej fizyczności oraz szeroko pojętej sfery znaczeniowo-symbolicznej. Idea i materia dzieła sztuki są wzajemnie zależne. Jakiekolwiek zaburzenie w ich funkcjonowaniu wpływa na percepcję, narastanie lub zanikanie ekspresji pracy, a więc na jej wartość estetyczną i artystyczną. Dzieło sztuki nigdy nie było postrzegane jako obiekt stricte materialny, gdyż łączy w sobie zarówno znaczenia, relacje jak i procesy. Jego materia nie stanowi „warstwy ideowej” i nie ogranicza się tylko do „warstwy technologicznej” ale wpływa na wrażliwość odbiorcy poprzez ukazanie jakości artystycznej. W przypadku rzeźb, przedmiotów strukturalnych, czy instalacji – nieodzowna wydaje się być ich integracja z przestrzenią. Każda plama ma przecież odpowiednie przetarcie, zaś forma – przynależną jej harmonię i ciężar. Wszystko ma swą wagę, miarę, miejsce i znaczenie. Jeśli mówimy o malarstwie, to właśnie w sferze materialnej liczy się każdy gest, mikroklimat kolorystyczny, rozmaitość natężeń, zmienność nawarstwień farby i tonów organizujących całość kompozycji. Te subtelności, poprzez digitalizację dzieła zostają zniekształcone lub zupełnie utracone. 

W stronę fantomowych doznań – sztuka w Internecie

Ważnym elementem dzieła sztuki jest zatem jego materialność. Znaczący jest też fakt, że dzieło nie funkcjonuje w próżni. Istotny jest kontekst miejsca, w którym się znajduje – otoczenie, światło oraz inne doświadczenia zmysłowe, stanowiące razem odrębną wartość, której nie można przenieść na ekran laptopa. Chociaż technologia cyfrowa już odgrywa ważną rolę, jak argumentował Walter Benjamin w eseju „Dzieło sztuki w dobie technicznej odtwarzalności” nigdy nie będzie możliwe zastąpienie dzieła sztuki jego reprodukcją. Finalnie dzieło artysty i tak musi się skonfrontować w realnym świecie ze swoim odbiorcą. 

Antidotum 

W stronę fantomowych doznań – sztuka w Internecie

W rzeczywistości wirtualnej nie ma ograniczeń i reguł strukturalnych. Bardzo interesujące jest eksperymentowanie z rozwiązaniami wykraczającymi poza tradycyjną koncepcję architektury, co umożliwia artystom i kuratorom, wdrażanie rozwiązań nie do pomyślenia w realnej rzeczywistości. Wirtualny świat stanowi doskonałe uzupełnienie działań dla muzeów czy galerii. Przemyślany zamysł, w odpowiednio dopracowanej formule, nie tylko wspomaga edukację, ale jest też sposobem na przyciągnięcie uwagi wobec wartościowych treści. Wizyta online jest niczym trailer . Stanowi namiastkę, zapowiedź i przedsmak tego, co czeka odbiorcę w realnej przestrzeni galerii, czy muzeum. Należy pamiętać jednak, że jest to formuła uzupełniająca – wiedza informacyjna nigdy nie zastąpi intuicji i poznania zmysłowego. 

Stan światowej epidemii wymaga od nas przedefiniowania wartości. Kryzys obnażył wiele słabych stron systemu ale sprawił też, że znaleźliśmy moment na refleksje. Czas kryzysu, to paradoksalnie dobry czas, aby zastosować politykę recyklingu wobec własnych zasobów i nauczyć się gospodarowania nimi. Praca twórcza ze zbiorami stanowi dotąd niewykorzystany kapitał i dotyczy to całej strefy kultury – artystów w ich pracowniach i muzeów w archiwach. 

W stronę fantomowych doznań – sztuka w Internecie

Miejmy nadzieję, że Internet powróci do statusu medium, które potraktujemy z rozwagą, nie ulegając zakusom porzucenia materialności na rzecz fantomowych doznań. Czas wypracować owocne strategie adaptacji dla nadchodzącej rzeczywistości. Ważne, abyśmy w dążeniu do ożywienia gospodarczego, podejmowali wysiłki poszukiwania prawdziwej wartości intelektualnej, emocjonalnej i kulturalnej. Wierzę, że globalny kryzys pojawił się po to, aby mógł nastąpić dziejowy przełom. 

W dialektyce filozofii istotą rzeczywistości oraz prawdy jest sprzeczność. Jest ona równoznaczna z pojęciem zmiany, stawania się i nieustannie dokonujących się syntez. Oto i akord ducha. Być może zdołamy odebrać jego najważniejszy przekaz – prośbę o myślenie. Nadeszła pora pożegnać „Pośpieszną Powierzchowność” i wyjść naprzeciw „Głębokiej Świadomości”, czego Państwu i sobie życzę.

Autor: Zyta Misztal v. Blechinger