Tag Archive for: facebook

Jak przygotować zdjęcia i filmy do mediów społecznościowych?

Jakimi zdjęciami przyciągniesz uwagę swoich fanów na Facebooku, a jakimi ich odstraszysz? Ujawniamy wam nasz autorski poradnik Jak przygotować zdjęcia i filmy do mediów społecznościowych, który może stanowić dla was niezbędną pomoc do kreacji przyszłych postów.

Zdjęcie do mediów, a zdjęcie do mediów społecznościowych się różni. W naszym poprzednim artykule na blogu:

zdradzaliśmy tajniki kontaktu z redakcjami i radziliśmy jakie zdjęcia zainteresują każdego dziennikarza. Tym razem odsłaniamy karty naszego autorskiego poradnika agencji Media & Work pt. Jak przygotować zdjęcia i filmy do mediów społecznościowych? 

Dlaczego media społecznościowe potrzebują contentu wizualnego? 

Użytkownicy mediów społecznościowych śledzą swoich ulubionych  artystów, by poznać ich życie z bliska – chcą otrzymywać powiadomienia o nowych pracach, wystawach i życiu prywatnym twórcy. Brak takich informacji sprawia, że zainteresowanie artystą maleje. Informacja tekstowa to często za mało, by przykuć uwagę publiczności, dlatego niezbędne jest  przygotowanie materiałów wizualnych jak zdjęcia i filmy, które wyróżnią twórcę na tle konkurencji. Zdjęcia i filmy publikowane w mediach społecznościowych pełnią kilka podstawowych funkcji: 

• Są wizytówką artysty i świadectwem, że jego kariera się rozwija; 

• Kreują unikalny wizerunek twórcy; 

• Prezentują dokonania artysty, w tym sukcesy i nowe prace; 

• Informują o zainteresowaniach i inspiracjach artysty; 

Fani identyfikują artystę na podstawie zdjęć i filmów – dobrej jakości materiały świadczą o profesjonalizmie twórcy, materiały nieudane, niedopasowane do trendów w mediach społecznościowych nie budzą zainteresowania, a wręcz zaufania w stosunku do działalności.

Do wykonania zdjęć i filmów na potrzeby mediów społecznościowych wystarczy smartfon lub tablet. 

Nie potrzebujesz profesjonalnego sprzętu, umówionej sesji i opłaconego fotografa za każdym razem, gdy brakuje ci contentu na media społecznościowe. Osoby zaznajomione z technikami fotografii mogą skorzystać z cyfrowego aparatu DSLR, natomiast jak wyżej – wystarczy tak naprawdę smartfon lub tablet.

Podczas przygotowywania materiałów warto skupić się na atrakcyjnym zaaranżowaniu kadru, pokazania emocji, zdjęć zakulisowych, pracy nad swoją sztuką oraz co najważniejsze – zdjęć z życia codziennego. To dlatego fani obserwują artystę na Instagramie i Facebooku – aby poznać jego życie codzienne i zobaczyć to, czego nie dostarczą im media. Pokaż się z najlepszej strony i nie zapominaj o poczuciu humoru :)

https://www.instagram.com/p/BucM6oMgQEO/

Podstawowe parametry filmów i zdjęć

Filmy powinny być zapisane w formatach MP4 lub MOV
• Rozdzielczość (minimum FullHD 1920 x 1080 px)
• Kadrowanie na Instagram (1 : 1, długość 59 s)

Podstawowe parametry zdjęć:
Facebook
• Format (JPG, PNG, TIFF, RAW)
• Rozdzielczość (minimum 1200 px na krótszym boku, 300 DPI)
• Kadrowanie (1 : 1 lub 4 : 5 lub 16 : 9 lub 9 : 16 [tylko Relacje])
Instagram
• Format (JPG, PNG, TIFF, RAW)
• Kadrowanie (16 : 9)

Jakich zdjęć unikać? 

Zdjęcie nieostre (nie widać twarzy na pierwszym planie) 

Zdjęcie niedoświetlone (zbyt mała ilość światła) 

Zdjęcie źle wykadrowane (obcięte stopy, itp.)

Zdjęcie spontaniczne, niereprezentatywne, niedopracowane kompozycyjnie i tematycznie

Zdjęcie nieudane (nieciekawa aranżacja kadru, niezwiązany z działalnością artystyczną pierwszy plan) 


Zdjęcie prześwietlone (zbyt duża ilość jasnego światła na twarzy) 

Mamy nadzieję, że wszystkie porady pomogą wam przyciągnąć większą społeczność fanów na swoje profile i że zostaną z wami na długo.

Do dzieła! :)

Jeśli macie jakieś pytania i wątpliwości w temacie zdjęć do mediów i mediów społecznościowych, których nie rozwialiśmy w dwóch ostatnich wpisach – koniecznie piszcie do nas w komentarzu.

Po co sztuce PR? cz. I

Kształtowanie wizerunku, zarówno organizacji zajmujących się sztuką, jak i indywidualnych twórców, jest dzisiaj niezbędnym elementem rozwoju prowadzenia jakichkolwiek działań nastawionych na odbiorcę. Spróbujmy wyobrazić sobie we współczesnym świecie funkcjonowanie obrazu, nagrania czy tekstu, o którym nikt jeszcze się nie dowiedział. Brzmi jak scenariusz fantastycznej historii. W obecnych warunkach rynkowych taka sytuacja oznacza bowiem brak możliwości rozwoju oraz ciągłą stagnację finansową tych podmiotów. Właściwie można odwrócić pytanie postawione w tytule i zastanowić się, czy kultura i sztuka są sobie w ogóle w stanie poradzić bez odpowiednich dla nich działań PR-owych?

Muzeum Sztuki, Łódź

Ciekawie na tym tle wypada akcja promocyjna zorganizowana dwa lata temu przez łódzkie Muzeum Sztuki, za którą odpowiedzialny był dział promocji muzeum. Na kilkudziesięciosekundowym spocie widzimy znanego polskiego aktora Jana Peszka, który swojego krótkiego, nieskładnego wystąpienia… niczym nie kończy. Celowy brak puenty nawiązuje do tytułu kampanii oraz jej treści: „Pointy nie będzie. Sztuka nie potrzebuje reklamy”. Czyżby? Przewrotna akcja zwraca uwagę na kilka rzeczy. Przede wszystkim sama jest formą reklamy instytucji, celem jej więc jest dotarcie do określonego grona odbiorców. W tym przypadku antyreklama staje się reklamą wykorzystującą dodatkowo medialny wizerunek znanej nie tylko w artystycznym świecie persony. Jeżeli celem Leszka Karczewskiego, kierownika muzeum, a także autora scenariuszy spotów, było, jak sam wypowiada się na temat swojej pracy, stworzenie „reklamy” obnażającej próbę uchwycenia sztuki w działaniach marketingowych, to niejako wbrew swoim zamiarom stworzył świetną reklamę własnej placówki. O potencjale promocyjnym akcji mówi nam jej zasięg. Reklama była emitowana w TVP2, a także udostępniona w formie 5 virali na facebookowym fanpage’u instytucji. Zasięg kampanii pozwolił jej również zaprezentować się w 2 materiałach programu „Pytanie na śniadanie”.

Pointy nie będzie?

MS Łódź, ekspozycja Atlas

Akcja ta uświadamia nam, że stosunek świata kultury i sztuki do działań rynkowych i promocyjnych związanych z public relations pozostaje w Polsce ciągle drażliwym i nieuporządkowanym tematem. Przyjmuje się ogólnie, że kultura ma słaby PR, pozostając przy tym dziedziną unikającą jak ognia jakichkolwiek działań próbujących zmienić tę pozycję. Wspomniany happening pokazuje nam również, jak ważne są dla odbiorców, przyciągające ich do świata kultury, „nazwiska” twórców. To wytworzony wokół nich kult sprawia, że ludzie w wielu przypadkach w ogóle chcą po kulturę sięgać. Pamiętajmy jednak, że pełne sale to nie tylko fama i sukces wybitnych nazwisk, ale również ciężka praca organizatorów i managerów, stojących w tle tych działań. Nie wszystkie instytucje ponadto mogą sobie na „nazwiska” pozwolić. Można powiedzieć, że współcześnie PR dla kultury, tej małej i dużej, jest formą edukacji, na którą najzwyczajniej zwiększa się zapotrzebowanie. Zaniedbania w promowaniu ciekawych artystów i ważnych eventów wydają się na tym tle edukacyjnym niedociągnięciem.

 

Relacje

Warto zastanowić się, jak obecnie polskie muzea i galerie przełamują stereotyp o staroświeckości swojej oferty programowej i zbudowanych wokół niej działań promocyjnych? Aktualizowanie newsów na Twitterze, prowadzenie własnego kanału na YouTube, fanpage na Facebooku czy strona internetowa stają się normą. Do rozwijania takich działań przyznają się najbardziej nobliwe polskie instytucje muzealne, w tym np. sekcje promocji większości muzeów narodowych w kraju. Praca nad wizerunkiem podobnej instytucji pozostaje widoczna podczas każdej jej kolejnej wystawy. Świadczą o tym wyniki frekwencyjne ekspozycji. Do ich zwiększenia może się przyczynić podnoszenie standardów nowych technologii udostępnianych zwiedzającym. W ramach „wirtualnej rzeczywistości” na wystawach krakowskiego muzeum można używać iPhone’a do uzyskania dodatkowych informacji o zbiorach. Na wystawie poświęconej twórczości Williama Turnera instytucja zaproponowała posługiwanie się QR codem zamiast tradycyjnymi ulotkami. Placówki na całym świecie wykorzystują nowe technologie do utrzymywania stałego kontaktu ze swoim odbiorcom. Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku stworzyło własną aplikację „The Met” na urządzenia mobilne, dzięki której cały czas można na bieżąco śledzić ofertę wystaw, wydarzeń i publikacji instytucji, a także kontaktować się z innymi członkami grupy fanów instytucji. Aplikacja została dostosowana do różnych przedziałów wiekowych, o czym świadczy m.in. możliwość dowolnego modyfikowania rozmiaru zawartych w niej treści.

Metropolitan Museum of Art

Open Access Logo

Kolejnym istotnym zabiegiem z punktu widzenia dbania o relację z odbiorcą, na który decyduje się coraz więcej placówek, jest digitalizacja swoich zbiorów. To postępujący proces, który jest również bardzo istotny z punktu widzenia przyciągania nowych zainteresowanych. Wyrównywanie w ten sposób dostępu do dziedzictwa narodowego postrzegane jest jako inwestycja edukacyjna, wyraz troski o wychowanie przyszłych odwiedzających. Wspomniana nowojorska placówka niedawno w ramach inicjatywy „Open Access” umieściła 375 tysięcy obrazów dzieł sztuki na platformie domeny publicznej Creative Commons.

Innym istotnym elementem działań public relations instytucji promujących sztukę jest przenoszenie ich na grunt działań rynkowych oraz przestrzeni komercyjnych. Tego typu działania w Polsce dopiero raczkują, jednak już dzisiaj znalazły odbicie w kilku znamiennych projektach. Wystarczy wymienić Centrum Handlu, Sztuki i Biznesu Stary Browar w Poznaniu, nową przestrzeń łódzkiego Muzeum Sztuki MS2 ulokowaną w przestrzeni centrum handlowo-usługowo-rozrywkowego Manufaktura czy warszawskie Spectra Art Space, wzorujące się na światowych praktykach wznoszenia miejsc promocji sztuki w przestrzeniach korporacyjnych i biznesowych. Przykłady te przełamują stereotyp galerii jako świątyni sztuki, odizolowanej od reszty dziedzin rynkowych, świadcząc o możliwości owocnego podejmowania dialogu w tym obszarze. W tym kontekście ważne pozostaje również zadbanie o odpowiednich partnerów medialnych, edukacyjnych i biznesowych działalności muzealnej czy sprzedażowo-wystawienniczej. Zachodnie instytucje tego typu mają to niemalże we krwi. Wystarczy spojrzeć na londyńskie Saatchi Gallery. Obecność korporacyjnych gigantów rynku wśród patronów galerii, takich jak Chanel, Prudential, Deutsche Bank, Google czy wiele innych, mniej znanych na polskim rynku, musi gwarantować placówce ogromną stabilność, prestiż oraz szeroki zasięg swojej działalności.

Mr. Henyo-Penyo Myomyonmyo, Poznan, Stary Browar

[II część artykułu niebawem na naszej stronie]

 

Artysta w social mediach – jak działać?

Chyba każdy z nas zdaje sobie sprawę, że portale społecznościowe, jak i szeroko pojęty social networking stały się bardzo dobrym kanałem promocji, który do granic możliwości wykorzystywany jest przez różnorodne agencje reklamowe czy marketingowe. Coraz częściej zauważa się także, że również artyści pojęli promocyjny fenomen – głównie Facebook’a – dzięki czemu w większym zakresie mogą pracować nad popularyzacją własnej sztuki.

Wielu artystów odkryło potęgę chociażby Facebook’a, który jest świetnym narzędziem do promocji własnej działalności czy twórczości. Warto jednak pamiętać, że aby uzyskać pożądane efekty, należy wiedzieć, jak narzędziem tym się posługiwać. Łatwo bowiem zrazić do siebie użytkowników, którzy szybko tracą zainteresowanie naszym fanpage’em. Na portalu artbusiness.com pojawił się genialny, mówiący o tym temacie wpis, który dla tego artykułu stanowi istotny punkt wyjścia. Co zatem robić by osiągnąć internetowy sukces promocyjny?

Na sam początek, należy zdać sobie sprawę do czego tak na dobrą sprawę fanpage ma służyć. Zdaję sobie sprawę, że jest to ogólnik i każdy odpowie coś w tym stylu „dla promocji siebie i własnej osoby” – lecz dobrze jest wcześniej chwilę pomyśleć nad założeniami i całkowitym kształtem naszej działalności facebookowej. Jasny przekaz jest tu najważniejszy, ale też postowanie informacji tylko o naszej osobie, może szybko znudzić ludzi odwiedzających nasz profil. Stąd też warto zastanowić się, czy nie lepiej byłoby wzbogacić go o istotne wydarzenia ze świata sztuki, które mogą uatrakcyjnić przekaz.

social-media

 

PRYWATNOŚĆ/OTWARTOŚĆ

Chyba każdy z nas spotkał się z sytuacją, kiedy zupełnie obca osoba zaprosiła nas do swoich znajomych. I w sumie nie ma w tym nic złego, jeśli zaproszenie takie przyjmiemy. Z tym, że należy zastanowić się nad tym, czy dobrze jest, kiedy nasz prywatny profil łączy się z publicznym? Wydaje mi się, że dość ważne jest to by na pewnym etapie podjąć decyzję na ile chcemy pozostać osobą prywatną i mieć dylematy typu – co mogę opublikować, a czego nie,  a na ile osobą publiczną i tego problemu nie posiadać   I tu jest zagwozdka. Facebookdaje nam możliwość założenia kilku form kont – w tym publiczne, jak i prywatne. Przeważnie  użytkownicy decydują się na konto prywatne, które wykorzystują także jako profil publiczny. Konto takie daje również o wiele więcej możliwości komunikowania się, wysyłania zaproszeń itp. Wydaje mi się jednak, że taki układ nie jest do końca odpowiedni, gdyż na profilu prywatnym bardzo często umieszczane są także zdjęcia z życia codziennego,  z szalonych imprez itp., co nie do końca powinno być udostępniane osobom, które po prostu lubią naszą sztukę. Zakładając stronę dla osoby publicznej czy grupę, w dużej mierze odcinamy się od tego dualizmu, dzięki czemu możemy być spokojni, że do naszych fanów dotrą tylko informacje i zdjęcia, które zechcieliśmy im przekazać. Istotnym ograniczeniem jest to, że nie możemy sami wysyłać zaproszeń, stąd też pokornie musimy czekać, aż stopniowo nasza strona będzie stawała się popularna. Ale czas jest tu bardzo ważny, umożliwia bowiem zbudowanie rozsądnej grupy odbiorców, którzy faktycznie zainteresowani są prowadzoną przez nas działalnością. Warto także pamiętać, że dobrze jest, kiedy na wszystkich portalach społecznościowych, zarejestrowani jesteśmy pod taką samą nazwą użytkownika. Czy jest to imię i nazwisko czy też wymyślona nazwa, w dużej mierze jest to łącznikiem i wzmaga zapamiętywalność, jak i też ułatwia wyszukiwanie danego twórcy.

POSTY

Wbrew pozorom charakter napisanego przez nas postu jest bardzo ważny, gdyż tak na dobrą sprawę, od  niego zależy czy uda nam się uaktywnić odbiorcę. Zaleca się, by formułowane zdania nie były oficjalne, a bardziej osobiste czy po prostu bezpośrednio skierowane do użytkowników, którzy śledzą nasz profil. Chodzi tu ozłapanie dobrego kontaktu z odbiorcami naszych wiadomości, jak i zmobilizowania ich do podjęcia rozmowy.  Aby tego dokonać, należy pamiętać o regularnej aktualizacji strony (ale też bez zbędnej przesady). Bo przecież – w domyśle – ktoś, kto polubił naszą stronę, w pewien sposób interesuje się tematem przez nas prezentowanym, jak i też pośrednio naszą sztuką. Należy więc  na tyle zainteresować użytkownika, by chciał do nas powracać. Warto pamiętać również o tym, że same profile i aktywność na portalach społecznościowych nie wystarczą. Najlepiej, jeśli posiadamy własną stronę internetową czy też bloga, na których znajdą się wszystkie, niezbędne informacje dotyczące naszej osoby – w tym portfolio, bio, jak i dane kontaktowe. Byłoby dobrze, gdyby na naszym profilu w postach pojawiały się także odnośniki do naszej strony internetowej, co wzmagałoby także na niej ruch i powodowało, że więcej osób miałoby szansę obejrzeć zawartość naszego portfolio czy też przeczytania naszego prywatnego manifestu artystycznego.

Nie bez znaczenia jest także to, aby publikowana na profilu treść była w miarę zunifikowana, co oznacza, że powinna poruszać się w obrębie zagadnień pokrewnych tematycznie. Pomoże to ludziom/użytkownikom określić profil naszego fanpage’a i zdecydować, czy chcą w nim uczestniczyć, czy też poruszana problematyka w ogóle ich nie interesuje. Bo przecież  Facebook jest trochę jak blog, z tym, że zamieszczana na profilu treść powinna być bardziej zwięzła. Sztuką jest poprowadzenie wpisów w taki sposób, by zainteresowały, a także pobudziły do dyskusji śledzących naszą aktywność użytkowników. To, co zamieszczamy powinno być interesujące, czasem odkrywcze. Powinniśmy czasem celowo prowokować rozmowy, stawiać pytania itp. Pobudzanie odbiorcy jest bardzo dobre – przecież ludzie chcą się udzielać, wyrażać swoje zdanie i opinię.

Warto w swych postach być otwartym, mówić/pokazywać swoje inspiracje, przekazywać informacje o nowych wyzwaniach czy tryumfach – nawet o rysujących się perspektywach czy procesie twórczym. Ale należy także pamiętać, że nie może być to pusta samochwałka – ważna jest różnorodność w obrębie jednego tematu, szerokiego tematu – sztuka. Ludzie lubią zgłębiać nowe informacje – dlatego też warto wspominać też o tym, co nas  interesuje, czym się właśnie zafascynowaliśmy i co ma przełożenie na naszą sztukę.  Starajmy się jednak pisać bez zbędnych epitetów, uduchowienia  i poetyzowania. Taka forma postów może irytować.

Polecam także zastanowić się nad odkrywaniem procesu twórczego. Ludzie lubią widzieć artystę przy pracy. Warto więc czasem, zamiast obrazu ukończonego, pokazać siebie przy pracy, czy chociażby odsłonić odrobinę swojej pracowni. Pasjonaci sztuki uwielbiają pracownie artystów i lubią ich podglądać. Szperać, dociekać. Dajmy im więc taką możliwość. Czasem warto pokazać zdjęcie procesu twórczego, na jakim etapie jest nowe dzieło, opisać je z dylematami czy problemami, które na tym etapie nas zajmują – czy to odnośnie przekazu obrazu czy też czysto formalnych spraw. Pokażmy siebie bliżej, dajmy poznać się jako twórca poważnie myślący o swoich dziełach, odkrywający lekko ich tajemnicę, przybliżając ją przez to odbiorcy.

AKTYWNOŚĆ

Aby wzmocnić swoją rozpoznawalność, nie ma chyba prostszej drogi jak aktywnie udzielanie się na innych profilach, szczególnie tych, na których nam zależy szczególnie. Proszę mi wierzyć, że administrator mimowolnie zapamiętuje  dane nazwisko czy nazwę profilu.  Poza tym uznaje się, że jeśli jesteśmy w stanie poświęcić chwilę naszego czasu na potrzebę sklecenia jakiegoś komentarza, a nie tylko kliknięcia „like” automatycznie postrzegani jesteśmy nieco poważniej. Właśnie dlatego, że w większy sposób zainteresowaliśmy się danym zagadnieniem i podjęliśmy dialog. Ale musimy także pamiętać, że nie powinniśmy zbyt mocno personalizować naszych przekazów. Nie nękajmy ludzi na czatach, wklejaniem postów na ich profil czy w wiadomościach prywatnych – chyba, że mamy naprawdę dobry powód – i pamiętajmy – przed rozpoczęciem jakiejkolwiek rozmowy z nieznajomą osobą, spytajmy się najpierw czy  nie jest zajęta i czy ma czas z nami porozmawiać.  Jeśli natomiast przyjdzie nam do głowy myśl, aby drogą sieci społecznościowej napisać do jakiegoś kuratora, kolekcjonera czy właściciela galerii, dla naszego dobra upewnijmy się, czy nasza twórczość w jakikolwiek sposób odpowiada ich preferencjom artystycznym. Zawsze są to delikatne sprawy i nie powinniśmy wyjść na ignorantów. Lepiej więc gruntowanie przygotować się do ewentualnej rozmowy, by dobrze się zaprezentować. Takich jak my, jest mnóstwo – zapewniam.

Czego jeszcze nie robić? Jest jasna zasada – jeśli nie czujemy się na siłach aby prowadzić zaawansowany profil na portalach społecznościowych, to tego po prostu nie róbmy. Facebook, jako narzędzie w dużej mierze jest bardzo bezosobowe w wydźwięku i to, w jaki sposób postrzegali nas będą odbiorcy zależy od nas samych,naszego zaangażowania i otwartości. Nie powinniśmy – jak wspominałam już wcześniej – pisać tylko o sobie. Jest to po prostu nudne. Oczywiście portale społecznościowe to rodzaj wielkiej samochwałki, ale także dzielenia się ciekawymi informacjami, spostrzeżeniami czy zabawnymi ilustracjami. Nie zapominajmy, że nasz profil ma służyć także do stworzenia ciekawej linii kontaktów, które w różnych sytuacjach mogą przynieść nam ciekawe kooperacje.  Specjaliści uważają także, że nie ma potrzeby by profil swój czy ogólnie nazwę konta łączyć ze słowem „art”, „sztuka”, „art by” itp. gdyż z miejsca także nie kojarzy się to dobrze. Wystarczy nazwać stronę w taki sposób, by oczywiste było, że jest to strona artysty i należy do nas – chociażby nazwiskiem czy skrótem używanym do sygnowania prac. Kolejna rzecz  – to oznaczanie. Nie ma chyba nic bardziej irytującego, jak oznaczanie na zdjęciach własnych prac osób, których osobiście nie znamy – tylko po to, aby dany użytkownik zainteresował się naszym  wpisem czy zdjęciem najnowszego, stworzonego przez nas obiektu. Problem tkwi w tym, że być może osoba taka, nie życzy sobie, aby takie działanie było przeprowadzone – przez co możemy uzyskać odwrotny do zamierzonego efekt promocyjny… Co innego, kiedy mamy zdjęcie, na którym dana osoba faktycznie się znajduje – bo np. była na wernisażu, odwiedziła pracownie itp. Ale jedynie tego typu sytuacje są wytłumaczalne i powszechnie akceptowalne.

I sztywna zasada – nie spamować, nie wysyłać wiadomości zbiorowej i nie korzystać z aplikacji spamujących. To nie działa, irytuje i powoduje, że mamy mniej cierpliwości do danego użytkownika, w konsekwencji czego blokujemy jego aktywność. Musimy zrozumieć, że każdy lubi swoją prywatność i mimo wszystko nie lubi być atakowany masowo napływającymi zaproszeniami na różne wydarzenia czy do udziału w aplikacji. I jeszcze jedno – cokolwiek będziemy robić, nigdy nie pytajmy ludzi o wsparcie finansowe.

Zapewne znajdzie się jeszcze wiele wskazówek, które przydatne są w prowadzeniu działań promocyjnych na portalach społecznościowych typu Facebook. Mam jednak nadzieje, że te powyżej zebrane, chociaż w niewielkim stopniu pomogą artystom zapanować nad administrowaniem własnych fanpage’ów.