Wpisy

Artysta bez dyplomu – jak zacząć współpracę z galerią?

Kilka dni temu napisał do mnie  artysta  z pytaniem co robić, jeśli jest się twórcą, lecz bez wykształcenia akademickiego? Czy oznacza to skazanie za niełaskę? W związku z tym, że wśród bardzo zdolnych artystów jest wielu, którzy nie posiadają tytułu ‘artysta-plastyk’ temat ten postanowiłam rozwinąć.

Artyści bez wykształcenia kierunkowego mają zdecydowanie trudniej niż ci, którzy odbyli studia w uczelniach plastycznych. Renomowane galerie – i te mniej renomowane – zazwyczaj nie przyjmują do sprzedaży prac artystów tego typu. Nawet jeśli realizacje twórcy-samouka podobają się ludziom i ma to realne przełożenie na sprzedaż, to nie jest to wystarczający argument dla galerii. Niestety artysta to zawód, a dokument potwierdzający ukończenie uczelni jest pewną formą gwarancji dla instytucji kultury, która sprzedaje dzieła. Musi ona bowiem posiadać żelazne argumenty, które przekonają do potencjalnego klienta do zainwestowania właśnie w tego twórcę –  a i sam klient ufniej podchodzi do artysty wykształconego mając bowiem przekonanie, że twórca ten ma więcej szans na zaistnienie w świecie sztuki. Stąd też artysta-samouk w dużej mierze skazany jest na tułaczkę od galerii do galerii – a słuchając ciągłych odmów, także na spadek własnej wartości – lub też – co wydaje się rozsądniejsze – wzięcie sprawy we własne ręce.

artysta-bez-dyplomu-%e2%88%92-co-robic-gdy-galeria-odmawia-wspolpracy

Jeśli nie ma się oparcia instytucjonalnego, to należy uświadomić sobie to, że samemu jest się sterem i tak naprawdę należy wykonać dużo pracy w celu spopularyzowania swej twórczości. A  działania te w dużej mierze nie różnią się od działań, które podejmować muszą także artyści po ASP. Na samym początku jednak warto uświadomić sobie poziom posiadanych umiejętności – ale oczywiście w sposób bardzo obiektywny. Warsztat jest bardzo ważną kategorią, która pozwala na ocenę naszych umiejętności i opanowania wybranego przez nas rzemiosła. Jeśli mamy problemy np. z rysunkiem, skrótami perspektywicznymi, rozłożeniem farby na płótnie czy zachowaniem proporcji i kompozycji, to może warto nieco podszkolić się w tym zakresie? Uważam bowiem, że każda odskocznia czy styl własny musi wyrastać z nabytych umiejętności. Dopiero znając zasady i reguły można się buntować przeciwko nim do woli. Nie na odwrót. Bo brak porządnego warsztatu zawsze widać, a to nie świadczy o artyście dobrze. Pomimo tego, iż uznaje się, że artysta powinien mieć wykształcenie, to przecież nie ma żelaznych reguł czy ustaw określających kto może artystą zostać, co w wielkim skrócie oznacza, że furtka niemalże dla każdego jest otwarta. Największym zadaniem jest więc przekonanie do siebie odbiorców i następnie kupujących. A wtedy galerie przyjdą same.

Niektórzy doradcy uważają także, że manewr obniżania cen za obrazy, wynikający z poczucia „bycia” artystą bez dyplomu jest śmieszny – oczywiście pod warunkiem, że reprezentujemy wysoki poziom zarówno świadomości artystycznej, jak i warsztatowej. Wskazuje się także na szereg twórców, którzy nie posiadając wykształcenia kierunkowego całkiem dobrze radzi sobie na rynku sztuki – niestety w dużej mierze wskazuje się na artystów działających poza granicami naszego kraju ( a w nim wszystko jest nieco trudniejsze). Mówi się także o tym, że jeśli prace sprzedawane są bardzo dobrze w określonym, dłuższym okresie, to należy pomyśleć nawet po podwyżce cen o ok. 10%. Jeśli jest popyt, to jest to najlepszy moment na rynkowy wzrost wartości. Jeśli jednak przyjdzie komuś pomysł podniesienia cen o znacznie więcej, to musi być on przygotowany na wszystko, nawet na wielkie rozczarowanie miłośników jego sztuki, co w konsekwencji może doprowadzić do zaniechania procesu nabywczego.

Jeśli pragnie się także sprzedawać więcej, warto zrobić małe badania rynkowe, co rozumiem jako przeprowadzenie małego rozeznania wśród sympatyków własnej sztuki. Dobrze bowiem wiedzieć co w naszych pracach podoba się ludziom? Dlaczego lubią nasze realizacje? Dlaczego chcą je posiadać? Co sprawia, że je kupują? Czy mają jakieś konstruktywne uwagi? Posiadając takie informacje łatwiej będzie stworzyć przemyślaną – nazwijmy to typowo biznesowo – kampanię marketingową naszej osoby i własnych realizacji w celu zainteresowania naszą sztuką nowych odbiorców czy kolekcjonerów.

Jeśli mówimy o kolekcjonerach, to warto także poprosić – tych, którzy zakupili od nas dzieło – o list intencyjny czy pisemne bądź ustne referencje, a przynajmniej o możliwość wpisywania w portfolio adnotacji „obraz znajduje się w kolekcji prywatnej Jana Kowalskiego czy Państwa Kowalskich”. Oficjalna zgoda jest ważna, gdyż należy pamiętać, iż wielu kolekcjonerów pragnie pozostać anonimowymi. Dodatkowo, warto również zapytać – ale nie w sposób nachalny – czy istnieje możliwość polecania naszej twórczości innym biznesmenom, kolekcjonerom czy firmom.

No i jeszcze jedno – jeśli nie uzyskaliśmy żadnej odpowiedzi od galerii sztuki lub też otrzymaliśmy odpowiedź negatywną – nie zniechęcajmy się od razu. Warto bowiem rozejrzeć się po innych miejscach, w których możemy zorganizować wystawę naszych prace. Aktualnie istnieje szereg instytucji, które nie wymagają dokumentu potwierdzającego ukończenia szkoły artystycznej po to, by we własnych wnętrzach zaprezentować sztukę. Można także na własny koszt uczestniczyć  w targach sztuki – niekonieczne tych największych, ale istnieje przecież szereg inicjatyw oddolnych, które posiadają podobny charakter. Istnieją też działania typu open studio czy wystawy w mieszkaniach prywatnych. Jest możliwość wystawiania się w licznych kawiarniach, a także pomniejszych galeriach, nie wspominając już galeriach on-line czy niektórych aukcjach młodej sztuki. Tanim kosztem – proszę mi wierzyć, da się to zrobić tanim kosztem – można również wydrukować materiały promocyjne – mały folder, pocztówki/ulotki, ulotki/wizytówki (kombinacji jet mnóstwo) – i zostawić je w kilku strategicznych miejscach.

Pamiętać też należy o stronie internetowej i o takich kanałach promocji, jak social media, które poświęcone będą naszej twórczości. Należy prowadzić ją rzetelnie, umieszczając wszelkie aktualności – zdjęcia nowych prac, wydarzenia odbywające się  w naszym życiu artystycznym, wszystkie wystawy. Aktualizacja jest bardzo ważna. Poza tym, posiadając stronę prywatną, należy też włożyć nieco więcej pracy w jej pozycjonowanie. Nie trzeba do tego zatrudniać specjalisty, tyko poświęcić trochę czasu na zapoznanie się z zasadami mówiącymi jak to robić. Powinno się opłacić.

Wydaje się przy tym, że najważniejszą kwestią jest to, aby wierzyć w siebie i w realizacje, które się tworzy. Reszta – oczywiście dzięki ciężkiej pracy – przyjdzie sama.

Oczywiście zachęcamy do kontaktu wszystkich tych, którzy posiadają inne nurtujące pytania czy zagadnienia warte omówienia.

Jak wybrać właściwą galerię?

Stawiając pierwsze kroki na rynku sztuki młody artysta najczęściej nie wie gdzie je skierować – chociaż zdaje on sobie sprawę, że wypadałoby znaleźć się w poważanej galerii sztuki. Tylko jak tego dokonać? Oczywiście można wysłać odpowiednio przygotowane portfolio i czekać, aż któraś z wymarzonych instytucji odpowie lub też wziąć sprawy we własne ręce.

W tekście tym zajmiemy się istotną kwestią wyboru galerii, w której realizacje danego artysty będą się świetnie prezentowały, dzięki czemu zarówno pod względem komercyjnym, jak i promocyjnym artysta ten odniesie sukces. Jednak wszystkich tych, którzy są w gorącej wodzie kąpani muszę nieco zmartwić, gdyż jak w wielu innych przypadkach, również i tutaj – czas jest największym sprzymierzeńcem. Nie należy się spieszyć, jeśli chce się zrobić coś fajnego, co faktycznie zapadnie w pamięć odbiorcy lub też środowiska.  Najgorszą bowiem rzeczą jest to, kiedy pokaże się  swoją sztukę bez żadnego pomysłu. Dlatego też przed rozpoczęciem współpracy z galerią, należy zrobić dokładny research i na bazie posiadanych informacji wybrać grupę tych, które poprzez własną markę będą dobrze wpływały na postrzeganie realizacji danego twórcy.

Na samym początku należy zrozumieć to, że to  w jaki sposób zaprojektujemy proces powolnego wchodzenia na rynek sztuki,  będzie miało realny wpływ na przebieg naszej kariery i postrzeganie samej sylwetki – w kontekście profesjonalny artysta/nieprofesjonalny artysta. Do wyboru galerii należy się bowiem dość dobrze przygotować. Karygodne jest chodzenie od galerii do galerii  – co niestety jest praktyką powszechną – i sprzedawanie swojego produktu galerzyście na zasadzie „ jestem artystą, mam tu sztukę – bierzesz, albo nie? Jak nie, to idę do galerii obok”. Nie muszę chyba mówić, że nie powinno to wyglądać w ten sposób. Galeria, do której kierujemy swoje pierwsze kroki, powinna być tą konkretną i wybraną z wielu. I dlatego też po zapoznaniu się ze specyfiką jej działalności, najlepiej umówić się na spotkanie z galerzystą i zaprezentować swoje prace osobiście. Celem takiego spotkania jest przede wszystkim wykazanie się samoświadomością i wytłumaczenie, dlaczego właściwie na tej konkretnie galerii nam zależy.

jak-wybrac-wasciwa-galerie

Aby rozpocząć działania, dzięki którym artysta ma trafić do grona twórców reprezentowanych przez daną galerię, na początku powinien skontaktować się z jej reprezentantem drogą mailową i spytać o możliwość współpracy. Nie powinniśmy występować przy tym z pozycji roszczeniowej, acz w dużej mierze profesjonalnej. I tu muszę zaznaczyć, że mail taki nie może składać się z dwóch równoważników zdania i załączonego portfolio, tylko nieco bardziej rozbudowanego tekstu o naszej motywacji do rozpoczęcia współpracy. Chodzi o to aby po pierwsze nie zrazić od razu do siebie galerzysty i po drugie uzyskać ważne dla nas informacje o tym, na jakich zasadach pracuje galeria? Jakich artystów reprezentuje? Co w ramach takiej współpracy gwarantuje? Jakie galeria ma wymagania wobec artysty? Itp. No i najlepiej się spotkać i porozmawiać na żywo. Jeśli początkowo chcemy jednak pozostać anonimowi, to przyjdźmy do galerii incognito w normalnych godzinach jej pracy i przyjrzyjmy się oferowanym realizacjom i przestrzeni ekspozycyjnej na żywo, a także porozmawiajmy ze sprzedawcą, badając przy tym jego kompetencje.  Jeśli natomiast wolimy grać w otwarte karty i czujemy się gotowi na oficjalną współpracę, wtedy umówmy się na pierwsze spotkanie. Warto także kilka razy pojawić się na wydarzeniach przez daną galerię organizowanych.

Z punktu widzenia strategicznego warto jednak przed spotkaniem oficjalnym zebrać dużo informacji na temat funkcjonowania galerii by mieć świadomość czego się po niej można spodziewać.  Ja nazywam to „rzetelnym odrobieniem pracy domowej”, co oznacza, że starający się o współpracę z galerią artysta wie o niej dużo, dzięki czemu w oparciu o te informacje można porozmawiać konkretnie. Szczerze mówiąc, w trakcie pracy w galerii komercyjnej, sama irytowałam się wielokrotnie w sytuacjach, gdy przychodzący do galerii artysta, chcąc z nią współpracować nie miał zielonego pojęcia jak wygląda jej strona internetowa, nie mówiąc już o ofercie. Jest to przykład ignorancji i nieprzyłożenia się do gruntowanego researchu, przez co z mety artysta taki postrzegany jest jako nieodpowiedzialny i nierzetelny, co w konsekwencji rodzi myśl o problemach, jakie mogą narodzić się w ramach przyszłej współpracy.

Szczególnie, jeśli jest się artystą młodym, o niewielkim jeszcze doświadczeniu i osiągnięciach, to lepiej na początek skupić się na galeriach lokalnych. Łatwiej bowiem z takimi instytucjami rozpocząć współpracę i uczyć się całego mechanizmu funkcjonowania na rynku. Dodatkowo przy poznawaniu różnych galerii, warto gruntownie przestudiować ich ofertę oraz podejście do reprezentowanych artystów. Najlepiej więc zapoznać się ze stroną internetową, która bardzo dużo mówi o polityce firmy. Istotna jest też wiedza w zakresie historii galerii oraz jej założycielach.  Warto zwrócić uwagę na kalendarz wydarzeń, a w tym listę wystaw i sposób ich promocji. Da nam to wiedzę odnośnie tego, czego możemy spodziewać się w kontekście naszej osoby. Myślę, że dobrze też, kiedy prześledzi się biografię artystów z galerią współpracujących, co da nam podstawę – lub też nie – do starania się o dołączenie do ich grona. No i co ważne – należy sobie na poważnie odpowiedzieć na pytanie czy nasze realizacje pasują do programu i poziomu danej galerii? Posługując się przykładem – w galerii specjalizującej się w sprzedaży dzieł z kręgu realizmu magicznego, nie zbyt dobrze będzie się wiodło artyście reprezentującemu sztukę w stylistyce figuratywizmu ekspresyjnego.

Myślę także, że powinniśmy unikać galerii typu „sklepik” ze sztuką dekoracyjną, gdyż stosunkowo szybko możemy zostać zaszufladkowani jako artyści nierokujący. Zdaję sobie sprawę, że w tego typu miejscach sztukę jest łatwo i nawet szybko sprzedać, acz szybki zysk nie zawsze się opłaca – szczególnie, jeśli zależy nam na innego rodzaju uznaniu, niż miano artysty sztuki stricte dekoracyjnej i niskiej. Jeśli jednak zdarzy nam się taki epizod, najlepiej taką partycypacją się nie chwalić w swoim portfolio czy rozmowach. W oczach poważnych galerzystów dość dużo to naszej osobie ujmuje.

W kontekście tych – pozornie oczywistych – zasad najważniejszy jest czas. Pozwoli on nam podjąć rozsądne decyzje, dzięki którym sukcesywnie będziemy mogli rozwijać karierę. Dodatkowo dzięki dobremu przygotowaniu stopniowo będziemy poznawali tajniki funkcjonowania rynku sztuki, a nie od dziś wiadomo, że im głębiej w las, tym więcej drzew. I jeśli uda nam się w przyszłości współpracować z galeriami na światowym poziomie, to będziemy o tyle bezpieczni, że będziemy posiadali istotną wiedzę w zakresie ich funkcjonowania, co pozwoli nam na korzystne dla nas negocjowanie warunków kontraktu czy umowy.

Pierwsza współpraca z galerią sztuki

Z pewnością wielu debiutujących artystów zastawia się nad tym, co może zachęcić galerie sztuki do współpracy właśnie z nim. Wciąż panuje bardzo popularna opinia, że w rzeczywistości to jakość sztuki młodego twórcy decyduje o tym, czy zostanie on zauważony przez daną instytucję. W istocie tak jest. Jednakże nie jest to jedyny, i wbrew pozorom najistotniejszy, czynnik, który wzbudzi zainteresowanie galerii początkującym artystą.

pierwsza-wspolpraca-z-galeria

 

Młodych artystów może zaskakiwać, jak wielkie znaczenie dla przyszłej współpracy z galerią sztuki ma ich sposób zaprezentowania własnej osoby. Pamiętać należy jednak, że nawiązanie kontaktu z instytucją kultury nosi znamiona relacji biznesowej. Debiutujący dopiero twórcy zawsze stanowią dla galerii sztuki pewne ryzyko inwestycyjne. Wobec tego nie dziwi fakt, że osoba reprezentująca instytucję pragnie dowiedzieć się jak najwięcej nie tylko o samej sztuce artysty, ale także o jego podejściu do pracy twórczej czy planach rozwojowych. Faktem jest, że galerie dużo chętniej inwestują w osoby traktujące sztukę jako wyłączny sposób na życie. W przypadku hobbystów, którzy twórczości poświęcają jedynie swój wolny czas, istnieje bowiem dużo większe ryzyko porzucenia sztuki na rzecz innych, często dużo bardziej dochodowych, zajęć. Instytucje kultury poszukują więc twórców całkowicie zaangażowanych w swoją działalność artystyczną, dalekich od traktowania jej jako jednej z możliwych opcji na życie. Dlatego też, przed rozpoczęciem relacji biznesowej z galerią warto odpowiedzieć sobie na pytania o własny stosunek do pracy twórczej, zawodowe plany na przyszłość oraz kierunek rozwoju artystycznego. Ważną dla instytucji kwestią są motywy, które wpłynęły na chęć podjęcia z nią współpracy. Jeśli artysta traktuje sztukę jedynie jako jedną spośród wielu alternatyw, dla galerii informacja taka oznaczać będzie, że niedostatecznie się w nią angażuje.

Aby więc zaakcentować swoją aktywną postawę wobec twórczości warto przedstawicielowi instytucji opowiedzieć o własnej wizji dalszej działalności artystycznej. Dla galerzystów istotne będą informacje o obecnych zainteresowaniach, tematach na przyszłe dzieła lub cykle, określonej filozofii twórczej oraz realizowanym za jej pomocą zamyśle. Niezwykle ważne jest dostarczenie przedstawicielowi instytucji informacji o codziennym planie pracy, z uwzględnieniem ilości godzin poświęcanych na tworzenie każdego dnia oraz tempa pracy. Galerzysta powinien również być powiadomiony o obecnej ilości projektów zrealizowanych oraz znajdujących się w procesie realizacji.